Ja chyba jestem osobą, która jako jedna z niewielu na początku posadziła, a dopiero później zaczęła palić

Cierpię na ostre zaburzenia układu pokarmowego i wydalniczego i stosowane przeze mnie leki nie dawały większych rezultatów, a może wcale nie dawały... mniejsza z tym

Dochodząc do sedna to palenie z ulicy zacząłem palić dopiero jak skończyło mi się swoje... gdy skończyłem pierwszego outdoora miałem ok 90g suchego z 2 krzaków pełno sezonowych (dokładnie był to chyba grapefruit i duch passion) i paliłem to przez ok 4/5 miesięcy. Temat się skończył i wróciły problemy z chorobą a nie miałem jeszcze możliwości na jakąkolwiek uprawę pod sztucznym światłem dlatego tez kupiłem 10 z wagi (hahahahaha) pierwszy i ostatni raz.. Nie dość, że palenie węgliło się do tego stopnia, że z lufy wydłubywałem skamieniały popiół drutem to smak był jak bym palił topa zawiniętego w reklamówkę... High nie był oczywiście za specjalny i trzymał ok godziny... Teraz liczę tylko i wyłącznie na samego siebie jednak mam osobistego farmera/farmaceutę, który do czasu gdy wykrzesam coś własnymi siłami wspomaga mnie w walce z chorobą
Pozdro
TURBOKOLOR