Zaznaczyłem odp nr 4

Jako konsument to wiadomo pełna legalizacja,
Jednak śmiem twierdzić, że obecny stan opłaca się wielu środowiskom związanych tym procederem.
-My jako growerzy, wiem że nie robimy czegoś złego, a z głupoty rządzących nielegalnego, więc dochodzi poczucie anty systemowości i przyjemnej konspiracji

, no i niektórym pinią dz wpadnie
-Growshopy i Seedshopy tłuką kasę na growerach.
-Seedsbanki, tworzą nowe odmiany, coraz szybsze i mocniejsze. Bez prohibicji nie powstały by nigdy np odmiany autoflo i killerr, bo po co i dla kogo jak można by było sobie na balkonie wyhodować giganta i mieć zapas na wiele miesięcy.
Coffeshpy też nigdy nie powstaną, bo kto by tam kupował jakby można było mieć krzaka własnego. Ok w Holandii to działa, tylko, że do niedawna to była wyspa wolność w bardzo gęsto zaludnionym regionie. Belgia, Francja, Zagłębie Ruhry.
-Psy łapią i poprawiają sobie statystyki ;/
Dobra to takie moje przemyślenia.
Hej