Jak to było u Was? Jak zaczeliscie z uprawa i jakie bylo wasze pierwsze palenie?
Ja opisze swoja historie dotyczace Mery Jane i mam nadzieje ze nie jadna osoba tez sie z nami tym podzieli
A wiec tak trenowalem pilke nozna przez dobre pare lat i gdy koledzy bakali ja powiedzialem ze nigdy tego nie rusze bo mi to nie potrzebne. Pewnego dnia pojechalem z kuzynem i jego starszymi do Holandii... no i sie zaczelo

a wiec kuzyna kuzyn mial troche sprzetu kupionego to poszlismy zjarac lufke. Ja jako totalny swiezak nawet zaciagnac sie nie umialem to i nie klepalo nic hehe. No ale wkoncu wiadomo nauczylem sie zaciagac, ale tez tez pale pale no i nic. Byliismy na balkonie no i dopiero jak wszedlem do mieszkania to poczulem ciezka banie zakrecilo mi sie w glowie to az musialem przyklekna, no i wiadomo zaraz suchar w mordzie, ale bardzo przyjemnie wspominam spedzony czas w Holandii.
A co do uprawy to zaczelo sie to jak pojechalem do dziewczyny w Anglii na prawie miesiac, no i tak se rano lezalem nudzilo mi sie to zaczelem ogladac jakies filmiki typu coffee shopy w Amsterdamie itp no i przypomniala mi sie strona # i tak zaczelem czytac zaglebialem sie w ten temat no i bardzo chcialem sprobowac swojego ziolka bo zawsze bylo brane od dila gdzie 0,6-0,7 sie dostaje... Jebana szwecja.. No i wiadomo ekonomicznie do przodu. Lepiej zainwestowac 400zl niz za to kupic tutaj 8,,gramow,, No i tak lece z pierwsza uprawa i mam nadzieje ze jak najszybciej sprobuje swojegoo palonka.
Pozdrawiam wszystkich milosnikow Mery Jane