No, nie wiem czy ochrona przed sarnami to jedna z prostszych zadań.
Zeszłoroczny sezon, kilka spoto-miejscówek, i mimo podjętych działań zapobiegawszych przynajmniej jeden duży plant został skonsumowany przez sarniaki.
Nie liczę zeżartych siewek czy niewielkich, jeszcze nie wyrośniętych plantów ale duże, w pełni wykształcone krzaki.
Tzw. jedynka czy grubsza dwójka pozostawiona na spocie nie gwarantuje pełnego zabezpieczenia.
Tam gdzie ludzie pojawiają się dość często i ich zapach staje się jednym z zapachów otoczenia, pozostawienie wspomnianych....

....nie gwarantuje, że zwierzak nie podejdzie do roślinek.
Owszem, spłoszy się i może ucieknie ciut dalej ale po naszym odejściu i tak przyjdzie w To miejsce by zbadać co też ten dwunóg robił w jego domu.
Oczywiście, do intensyfikacji zapachu można zostawić w pobliżu krzaczka np. starą koszulkę czy coś podobnego ale takie coś działa w dwie strony:
po pierwsze- działa do pierwszego deszczu lub nawet szybciej (spłukiwanie zapachu)
po drugie- (może) przyczynić się do wpadki
(Gdzieś w necie czytałem o sytuacji gdzie ogrodnik chcąc ochronić krzaki pozostawiał starą odzież, a tu zamiast ciszy i spokoju do jego drzwi zastukali panowie w niebieskich uniformach. Do drzwi doprowadził ich pies tropiący.)
Tak więc, mimo ryzyka utraty krzaczka w paszczy głodnego raciczkowca, wole jednak gdy to właśnie one a nie ludzie kręcili się w okolicy.