to jest żart, traktują "cie" jak ścierwo
moje zajebiste przygody w "służbie zdrowia" :
kiedyś po wyleczeniu pewnej choroby gdzie pięciu innych nie wiedziało co ze mną zrobić, myśle sobie ta 6-sta jest całkiem dobra pomogła i potłumaczyła ... przyszłem na ostatnią kontrole i mowi mi pani tak:
- jest pan całkowicie zdrowy, dam panu jeszcze witaminki i niech pan jeszcze raz przyjdzie /myśle sobie spoko

... poszłem do apteki a witaminy w cenie 70 zł i więcej tam nie poszłem a zamiast witamin kupiłem se orzeszki i owoce.
inną sytuacje miałem taką, że przychodze do doktora i mówie "to to to i tamto mnie boli" dał mi recepte i mówi "niech pan to weżmnie a jak nie pomoże to pan jeszcze przyjdzie" potem wyciąga z biurka sprzęt który mi przepisał i pokazuje jak się go używa, pomyślałem że dam mu szanse - nie pomogło, już jak zobaczyłem u niego to na biurku powinienem wywalić recepte.
trzecią sutyacje "śmieszną" miałem taką że jest u mnie w okolicy dobra znachorka która przyjmuje prywatnie i choć bierze to przepisała mi i wytłumaczyła co i jak oczywiście zbadała dokładnie i miała czas porozmawiać o chorobie. poszłem kiedyś do niej z NFZ wyglądało to tak, że ja nie miałem okazji opowiedzieć co mnie boli, było tylko:
- dzieńdobry
- co jest
- paracetamol
- dowidzenia
każdy pewnie zna historie jak trzeba się ojeżdzić po 2, 3, 4, 5, 6, razy żeby załatwić jedną sprawe bo tam niema pieczątki bo pani zapomniałą że jeszcze taki papierek, bo ten juz jest nieważny, bo to tamto sramto kurwa, w erze komputerów oni nie potrafią sami nic jagby tych komputerów nie było a człowiek musi brac tygodnie wolnego żeby coś załatwić.
ja tam staram się czosnek, cytryna, imbir, pokrzywa itd... przeziębienia nie można olać lepiej się pocić pod grubą czapką jak ją ściągnąć na wietrze, choć czasem i to pierwsze bywa niedobre. żadne paracetamole tableteczki proszeczki musujące i inne guwno, tak jak mleko i białe pieczywo - czasem można ale dla większości ludzi te rzeczy są raczej przyczyną chorowania a ich pozytywne działanie jest tak widocznie jak działanie majeranku w lufce. do lekarzy chodze żadko z wielką jebucką niechęcią bo się ich boje, że moje zdrowie i jego wakacje może połączyć jakaś niewidzialna nić. jestem dla nich miły i grzeczny traktuje ich jak piesek swojego pana, wiem że oni to lubią tak jak lubią tresować swojego wielkiego rasowego psa, tylko ja nie jestem rasowy. wiem że ich miłe słowa to taka gra, to i staram się ich brać na słodkie oczy i niewinność. to jednak po recepte idąc nigdy niewiem czy robie dobrze, robie to bo niewiem co moge zrobić innego i coś zrobić trzeba.
przeprasam że jade takim żarem, poprostu sie zdenerwowałem jak sobie to wszystko poprzypominałem

... ide na cherbatke z pokrzywy