A ja tam nie daję szans Twojemu związkowi - jestem brutalny, ale nie lubię owijać w bawełnę. Rozj*** się to prędzej czy później. Prima po pierwsze - jesteś młody i związki z lat młodzieńczych b.rzadko się utrzymują do końca życia.
Była skaza - pojawi się ponownie. Pamiętaj, że ludzie niechętnie się zmieniają. Teraz może być przez jakiś czas OK, ale nim się zorientujesz panna znów wlezie Ci na głowę. Kiedyś też mi się wydawało, że z pierwszą panną, nawet narzeczoną będę do końca życia. Heh...od tamtej pory miałem jeszcze 2 kolejne narzeczone, jedną żonę i obecnie jestem z drugą żoną.
I wina nie tylko leżała po mojej stronie. Oprócz w/w miałem trochę przygód i teraz wiem/czuję, że życia zasmokowałem. I co najważniejsze - niczego nie żałuję

Z drugiej strony jesteś za młody, by już się wiązać na zawsze. JIM dobrze prawi, że jeszcze powinieneś pozwiedzać trochę świata. Jeszcze Cię twoja fujarka będzie ciągnęła na prawo i lewo.
Trzeba poużywać życia i to nie tylko MY - faceci. Laski też tego potrzebują. A szkoda zdrowia i nerwów na przyprawianie sobie wzajemnie rogów.
Jak jest obecnie git to tylko pogratulować, ale jak będziesz miał znów zgrzyt to przypomniej sobie moje słowa.
I powtórzę to co w pierwszym zdaniu - ja Ci źle nie życzę, ale większych szans nie daję.
Wesołości...
DrJ