Poniżej zdjęcie automatów które kiełkowałem na początku kwietnia.
Njapierw rosły 2 tygodnie w boksie a później 17 kwietnia trafiły na łono natury.
24 kwietnia:
Jak widać szału nie ma, nie zapowiadało sie na to że całam akcja zakonczy sie powodzeniem. Orginal Jacki juz zakwitły, myslalem wtedy ze dają po piątce
21 maj:
Jest dobrze ale zatakowała mszyca czego niestety niezauważyłem odpowiednio wcześnie, spowoduje ona spore straty w plonie.
Zeżre praktycznie w całości 2 głowne szczyty(a raczej nie da sie im rozwinąć ) i pare bocznych odrostów. Najbardziej ucierpią dwa najlepiej zapowiadajace sie Big Devile rosnace po prawej.
22 czerwiec:
Orginal Jack kwitnie juz dwa miesiące a konca nie widac... prawdziwa sativa w automacie którą gorąco polecam. Przyrost w fazie flo ogromny tym razem jak to mawiaja "sensi gównetics" dało radę.
6 lipca:
Kosa troszke przedwczesna, mozna było potrzymac jeszcze z 10/15 dni bo plesni nie było praktycznie wcale ale chciałem pojechac w skrzynecce jeszcze raz z innym projektem.
Wnioski?
Jesli ktos nie ma palenia albo mu sie ono konczy a ma sporo pestek automatycznych to warto spróbować.
Jak sie nie uda to wyrywamy zdechlaki i w maju startujemy od nowa.....
Mnie te sto kilkadziesiad gram czy ile tam wyszło ustawiło na początku wakacji

choc z drugiej strony wiem ze mozna tyle wycisnac z 2 bardzo fajnych automatów ale nie o to mi w tym momencie chodziło.
Warunków powodzenia jest kilka a na najwazniejszy czyli
brak przymrozków i
przyzwoitą kwietniową pogodę nie mamy niestety wpływu.
Wazne jest równiez to aby nie wrzucac kiełków na spota bo takie małe roslinki moga sobie nie poradzic w tych trudnych warunkach,
dobre sadzonki i fart a moze sie udac!
W tym sezonie raczej odpuszcze i poczekam troszke dluzej bo dzieki sezonówką mam spore zapasy

chociaz nigdy nie wiadomo co mi do glowy wpadnie