Witam
Po paruletnich zmaganiach z roslinami zauwazylem , ze popelnialem wciaz jeden i ten sam blad. Ubzduralem sobie , ze korzenie szukajac wody beda sie rozrastac szybciej i lepiej jak zaczne podlewac je przy samych sciankach doniczki.
Nic glupszego nie moglem wymyslec!!! Od samego poczatku roslina "pokazyje nam jak mamy ja podlewac. Tak , tak pokazuje!
Zaczne od poczatku a mianowicie od momentu kiedy przesadzalem rosliny do docelowych donic ,otoz 6h wczesniej zostaly podlane az woda przelewala sie , wiec normalnie ze ziemia bedzie wilgotna ,zbita lekko i w momencie przesadzania nic sie nie "rozsypie" w dloni. Ku mojemu zdziwieniu ,ziemia byla wilgotna tylko w gornej czesci medium a im glebiej tym gorzej,korzenie w poszukiwaniu wilgotnosci zaczely rosnac do gory nie siegajac nawet dna (nie wszystkie).
Podstawowym bledem bylo wlasnie podlewanie roslin po "zewnetrznej stronie" (jesli mozna to tak nazac

), cala woda znajdywala sobie ujscie po jednej stronie rosliny , czasami po kilku ale to i tak bylo zle. Bryla korzeniowa byla gesta i rozrosnieta ale tylko z jednej strony ,z tej gdzie woda "uciekala".
Oprocz oprysku przed podlaniem NALEZY podlewac rosliny kolo lodyzki , a z biegiem czasu rozpietosc lisci
pokazuje wlasnie jak daleko od lodygi mozemy podlewac rosline. Oczywiscie to sie tyczy tylko momentu wegetacji i przyrostu bryly korzenioowej wraz ze wzrostem rosliny. Dorosla roslina jest na tyle rozrosnieta ze podlewanie juz nie ma pozniej az tak ogromnego znaczenia jak na samym poczatku.
Reasumujac moje marne wypociny :
Od samego oczatku do przynajmniej 2-3 tyg wegetacji sposob [podlewania w/g mnie odgrywa najwazniejsza role.
Ja robilem ten blad experymentujac ale Wy tego nie musicie robic!!!
Pozdrawiam FAK