Trochę wolnego i znowu kolejny (jeden z ostatnich) raportów z szafy.
Jak już pisałem wcześniej, drugi z nordików Blue oraz Diesel dostały kosę i skończyły żywot.
Na krzaczkach nie było wiele słodyczy ale jej jakość i smak

, to było To.
Jako, że ścinka odbyła się dzień przed wyjazdem na urlopik tak więc praktycznie cała obróbka, suszenie i konsumpcja odbywała się z zaprzeczeniem wszelkich prawideł sztuki.

Ale co mi tam,

najważniejsze, że od rana do rana człowiek był znieczulony na wszelkie kaprysy współurlopowiczów
Ostatnie kilka zdjęć z obróbki i tego co zostało zarówno po nordikach jak i dieslu.
Niestety nie najwyższa jakość zdjęć
Tak więc ostatecznie w szafce pozostał osamotniony Pineapple.
Tu jeszcze z Blue
Sam
Oraz kilka jego topków
Tak więc podsumowując:
Zarówno Nordiki jak i Diesel nie za bardzo mi wyszły.

Trudno.
Płakał nie będę. Raczej starał się wyciągnąć odpowiednie wnioski i przy następnym in-grow starał się nie popełnić
ponownie tych samych błędów.
Co do uzyskanego wyniku jestem średnio zadowolony. Mogło być lepiej (mogło być gorzej).
Uzyskane wyniki (wagi) nie są może oszałamiające, ale najważniejsze, że nie dorabiam dilera i palę swoje.
Całego indora jeszcze nie zamykam - w szafie siedzi Pineapple, który swym zapachem kusi (jak diabli) ale nie.
Zabawa (właśnie Pineapple miał być zabawą) przeszła moje oczekiwania i stała się normalnym grow.
Właśnie od tej roślinki oczekiwałem mało a tu zmiana percepcji i to właśnie ona stała się pogromcą pozostałych krzaczków.
Tak więc szacia idzie dalej